Od Lwowa do Jeleniej Góry
  Tygodnik Polski Australia
 
Tygodnik Polski Australia
Radio słowo ulotne - można co prawda zapisać na taśmie, ale lepiej wyciąć tekst z gazety i schować do "szuflady". Ten wycinek można wyjąć za wiele lat i przypomnieć sobie jak to było.
W 1991 roku wygłosiłem w radio Sydney 15 audycji z cyklu "Lwów i jego mieszkańcy" ale nie wiem czy ktoś zapisał na taśmie, czy jeszcze ktoś pamięta o czym mówiłem. Audycje te posłużyły mi do napisania książeczki "Zawsze mój Lwów".
Po latach zacząłem współpracę z Tygodnikiem Polskim w Melbourne. Oprócz licznych artykułów wiele miejsca poświęciłem bieżącym sprawom polskim. Zaczęło się od listu do redakcji.
                                                                              20.01.2010

List do Redakcji
Parę uwag o wywiadzie Piotra Zychowicza
z prof. Dawidem Cesaranim

W świątecznym „Tygodniku Polskim” (XII 2009)  przedrukowano z „Rzeczpospolitej” udzielony Piotrowi Zychowiczowi wywiad prof. Dawida Cesaraniego, wybitnego brytyjskiego historyka żydowskiego pochodzenia, doradcy premiera Gordona Browna ds. pamięci o Holokauście i historii najnowszej.
Nigdy nie słyszałem o prof. Dawidzie Cesaranim, ale przypomniałem sobie jak w prasie polskiej reklamowano książkę „Malowany ptak” „wybitnego” polskiego pisarza Jerzego Kosińskiego, która znikała z księgarń jak świeże bułeczki. O tym w wywiadzie jest nieco inaczej, chociaż profesor przyznał, że na podstawie takich książek pełnych fałszu kręcono filmy, nagłaśniając fałszywy obraz Polski.
Redaktorzy Rzeczpospolitej nie korzystają ze słownika ortograficznego, dlatego piszą holokaust przez duże H.
Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że premier Gordon Brown ma doradcę ds. „pamięci o holokauście i historii najnowszej”, a premier i prezydent w Polsce chyba nie mają doradcy ds. „ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej”. Sądzę również, że Wielka Brytania nie ma tak wielkiego zainteresowania i zaangażowania w sprawy holokaustu, jak Polska w sprawy ludobójstwa dokonanego przez Niemców, Ukraińców, sowieckie NKWD irodzimą Służbę Bezpieczeństwa oraz tzw. „utrwalaczy władzy ludowej”.
Wywiad zaczyna ów historyk zdaniem: „Dziś znamy już wiele zdarzeń zaprzeczających mitowi, w który przez wiele lat wierzyliśmy na Zachodzie – że szmalcownicy wydawali Żydów, a reszta polskiego społeczeństwa była obojętna”.

Profesor rozpoczął wywiad od tego, że Żydzi, którzy przeżyli holokaust, pisali relacje pełne opowieści o wrogości, z jaką stykali się w II RP. Z tego wynikało fałszywe przeświadczenie, że Niemcy zbudowali obozy na polskiej ziemi, bo Polacy byli antysemitami (a nawet pomagali Niemcom w zagładzie Żydów). Profesor nie zajął stanowiska w sprawie szkalowania dobrego imienia Polaków i fałszowania prawdy o sytuacji Żydów w II RP, profesor nie powiedział, że były to kłamstwa, bo przecież Żydzi mieli w Polsce schronienie przez tysiąc lat. Natomiast przyznał, że obóz koncentracyjny Auschwitz powstał nie dla Żydów, lecz w celu sterroryzowania polskiego społeczeństwa, o czym na Zachodzie nic nie wiedzą. Obozy (śmierci) na polskiej ziemi powstały ze względów praktycznych. Sprawy holokaustu są na Zachodzie nagłaśniane, dlatego są powszechnie znane (fałszywie). Mogilew na Ukrainie to chyba Mohylew (Mohylów). Po co pisać o Mohylewie, jeśli się tam nic nie działo?

Dalsze pytania Piotra Zychowicza dotyczyły rzekomej tajemnicy holokaustu oraz wyimaginowanego jej wpływu na działania Niemców; a może to były powojenne konszachty Niemców i Żydów, oparte o pieniądze przekazane Żydom przez Niemców, to też tajemnica poliszynela.
Fakt, że Polacy za pomoc Żydom, jako jedyny naród, płacili śmiercią, został utopiony w wywiadzie przy okazji porównania Polski z Danią. A
przecież, jak powiedział profesor, „około 20 tysięcy Żydów uciekło wówczas zzamkniętej dzielnicy i zniknęło w chrześcijańskiej Warszawie”. To był prawdziwy fenomen. Porównywanie wkładu Danii w wojenną machinę Trzeciej Rzeszy do rzekomego wkładu polskiego jest co najmniej chybione.
Piotr Zychowicz wymyślił sobie pytanie, stwierdzenie, że: „Jednocześnie zdarzały się przypadki, że Polacy zabijali Żydów”. Na to profesor powiedział, że to nie było tak i podał przykład, że we wsiach i miasteczkach, gdzie antysemityzm miał być najbardziej rozpowszechniony, spotykamy się z
fenomenem licznego ratowania niemowląt żydowskich - tzw. „ukrytych dzieci”. Zapewne w tym przypadku profesorowi pomylił się antysemityzm zantykomunizmem wynikłym z komunistycznej działalności Żydów. Podobnie wyraził się o polskim nacjonalizmie, chociaż ten w Polsce prawie nie istniał. A już umieszczenie Zofii Kossak w szeregach endeków jest jakimś nieporozumieniem, niezauważonym przez redaktorów Rzeczpospolitej iTygodnika Polskiego.
„Dziś wiemy, że członkowie AK zabijali szmalcowników jako kolaborantów, a pozostali Polacy nie byli obojętni na losy Żydów” – powiedział profesor – i to jest tylko w części prawda. Prawdą jest, że „szmalcownicy” byli sądzeni przez sądy państwa podziemnego, a wyroki wydane przez te sądy wykonywali żołnierze AK.
Dalej profesor przedstawił hańbiącą działalność Francuzów.
Na temat oceny dzisiejszego postępowania polskich władz, choćby w
projekcie muzeum historii Żydów polskich w Warszawie można by dyskutować, czy to jest najważniejsza sprawa w ułożeniu stosunków polsko – żydowskich i naświetleniu ich w świecie. Moim zdaniem ważniejszą sprawą byłoby uczciwe przedstawienie tych spraw przez Żydów a zwłaszcza przez Yad Vashem.
                                                                                19.05.2010
List do Pana Jerzego Moskały
Drogi Panie Jerzy!
Z wielkim szacunkiem wspominam czas, kiedy nagrał Pan ze mną 15 audycji z cyklu „Lwów i jego mieszkańcy” dla radia etnicznego w Sydney. Ostrzegł mnie Pan wtedy przed licznymi wpływowymi wrogami Polski. Ale skończyło się bez problemów. Był to czas, w którym Unia Demokratyczna, Kongres Liberalno Demokratyczny, Unia Wolności, protoplaści Platformy Obywatelskiej w sprawach ukraińskich zaczęli kierować się tak zwaną „poprawnością polityczną”. Wiele razy rozmawialiśmy na te tematy. Teraz przeczytałem artykuł „Przeklęte miejsce” i widzę, że nie pamięta Pan naszych rozmów. Przypomnę tu tylko niektóre sprawy. Józef Wisarionowicz Stalin już w 1923 roku wprowadził nazwy polskich ziem: „Zachodnia Białoruś“ i„Zachodnia Ukraina” przy okazji przekształcania komunistycznych partii. Polak takie nazwy musi pisać w cudzysłowie. Co prawda „Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi” miała siedzibę w Wilnie, wtedy jeszcze się Stalinowi nie śniła Socjalistyczna Litwa, jednak na siedzibę „Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy” wybrał Stanisławów, ponieważ Lwów był za bardzo polski i patriotyczny oraz niedostępny.
Już w 1948 roku ukazała się książka „Zbrodnia Katyńska” z przedmową Władysława Andersa wydana w Londynie. W książce tej znajdujemy informację, że poza „Katyniem” zginęło przeszło 10.000 polskich jeńców wojennych. Z raportu Bronisława Szeremety znamy liczbę 60.000 żołnierzy polskich, którzy oddali swoje życie przy budowie linii kolejowej Workuta - Kotłas (Na Rubieży nr 76 - Maria Woś, “Pod każdym podkładem” i nr 87 - Bronisław Szeremeta, „Wspomnienia”) tak samo w więzieniach w wielu miastach {Lwów - Łąckiego, Brygidki, na Zamarstynowie i w więzieniu policyjnym, w Samborze, w Żółkwi) i na drogach po których pędzono więźniów na wschód zginęło wiele tysięcy ludzi. Nikt dotąd nie zsumował tych strat. Nie można nazywa „naiwnymi” ludzi mówiących, czy wierzących w katastrofę doprowadzoną w wyniku zamachu, ciągle badania są utajnione, tak jak katastrofa gibraltarska na sto lat. Pojednania to są tylko polskie pragnienia i marzenia. Serdecznie pozdrawiam Krzysztof Bulzacki.
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (13 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=