Od Lwowa do Jeleniej Góry
  Jelenia Góra
 

Zawartość tej strony:
Miejska Rada Narodowa w Jeleniej Górze
Historyczna brama
Wynalazki Jeleniej Góry
O czym rozmawiają emeryci

Miejska Rada Narodowa
w Jeleniej Górze

 

Po drugiej wojnie światowej w 1945 roku Polska wróciła na Dolny Śląsk. Już na początku XX wieku prof. Eugeniusz Romer badał archiwa wrocławskie przygotowując materiały dla konferencji pokojowej dotyczące polskości Dolnego Śląska. Stwierdził wtedy, że Niemcy nie zadawali sobie wiele trudu na zacieranie śladów polskości tej ziemi i tak Janowice nazwali Janowitz, a Łomnicę Lomnitz itd. W herbie Wrocławia pozostała litera „W”, mimo niemieckiego Breslau i łacińskiej nazwy Vratislavia. Tak samo Kościół Katolicki do 1821 roku na Dolnym Śląsku należał do archidiecezji w Gnieźnie po czym w wyniku starań pruskich powstała archidiecezja niemiecka we Wrocławiu. Jeszcze w 1804 roku w Berlinie została wydana i wydrukowana po polsku w drukarni Bogumiła Korna we Wrocławiu „Instrukcja dla Sołtysów Wiejskich na Szląsku i w Hrabstwie Glackim” (Kłodzku), bowiem żaden sołtys nie znał języka niemieckiego. W połowie XIX wieku biskup wrocławski Jakób Bogedain mówił chłopom śląskim: „módlcie się po polsku, to Pan Bóg będzie was lepiej rozumiał”.
Jelenia Góra wyszła zwycięsko z wojny, nie było tu żadnego śladu wojny, nie było uszczerbku w majątku miasta i okolicy. To też stała się miejscem wielkiego rabunku. Armia Sowiecka rabowała wszystko uważając to za mienie “trofiejne” – zdobyczne. Rabowano całe fabryki, demontując maszyny, bardzo często po prostu niszcząc je. Kpt. Franciszek Szubert po wyjściu z oflagu zorganizował z żołnierzy Wojska Polskiego straż fabryczną i uratował około pół setki fabryk papieru przed sowiecką grabieżą. Władze polskie rabowały wyposażenie biur i mieszkań dla zniszczonej Warszawy. Reszty dokonali prywatni „szabrownicy” wywożąc wszystko co dało się spieniężyć. Za kościołem pw. św. Erazma i Pankracego aż do ulicy Fortecznej było olbrzymie targowisko.
W tej sytuacji w 1945 roku powołano w Jeleniej Górze administrację państwową. Pierwszym starostą został st. sierż. Wojciech Tabaka, zadbano o organizację szkolnictwa polskiego oraz o komunikację kolejową i PKS. Na początku PKS dysponował jedynie wozami konnymi, które dostarczały głównie zaopatrzenie dla Warszawy, ale tak samo korzystali z nich liczni „szabrownicy”. Pierwsze samochody ciężarowe PKS otrzymał z demobilu wojskowego zarówno dla przewozu towarowego jak i pasażerskiego.
W 1946 roku została powołana Miejska Rada Narodowa. Według zachowanych dokumentów w Archiwum we Wrocławiu pierwsze zebranie organizacyjne odbyło się w dniu 29 kwietnia 1946. (W Rocznikach Jeleniogórskich podawana jest błędnie data 11 maja). Zebranie zagaił i przewodniczył obradom poseł do Krajowej Rady Narodowej Ob. Edward Bilski (sekretarz PPS w Jeleniej Górze). Obrady odbywały się w obecności Pełnomocnika Rządu na obwód 30 - Jelenia Góra miasto Ob. Kazimierza Grochulskiego (był to zięć Edwarda Osóbki Morawskiego - można się w tym dopatrywać przyczyny nazwy ulicy, obecnie Armii Krajowej). Sekretarzował bardzo dobrze St. Piwowar. Na dalszych posiedzeniach Rady od sierpnia równie dobrze protokołował Dominik Liborio, dzięki czemu możemy korzystać z obszernej dokumentacji wydarzeń. Skład Rady Narodowej powołany został według klucza partyjnego. W zebraniu uczestniczyły wszystkie delegacje poszczególnych partii i organizacji społecznych, wytypowane na członków Rady. W  protokole wykaz członków został zapisany w kolejności: nazwisko i imię, bez tytułów, z uwzględnieniem przynależności partyjnej lub organizacyjnej. Podany poniżej wykaz został uzupełniony tytułami na podstawie sprawozdań z obrad oraz zgodnie z tradycją polską imię napisane zostało przed nazwiskiem. W dalszym ciągu tekstu nie będzie powtarzana przynależność partyjna lub organizacyjna.

Polska Partia Robotnicza
1. Konstanty Meglicki,
2. inż. Bogdan Tamar,
3. Bolesława Woźniakiewicz,
4. Czesław Gostkowski,
5. Leopold Włodarski,
6. Marian  Gliwiński,
Polska Partia Socjalistyczna
7. Jan Dal,
8. dr prawa Paweł Kozłowski,
9. Stanisław Lewicki,
10. Wacław Percewicz,
11. Antoni Ławkowicz,
12. Marylida  Ulmanowa,
Związek Zawodowy Kolejarzy
13. Józef Młynarski,
Związek Zawodowy Pracowników Służby Zdrowia
14. dr Ireneusz Marchwicki,
Związek Zawodowy Przemysłu Metalowego
15. Jan Wieszczak
Związek Zawodowy Przemysłu Spożywczego
16. Edward Mierzejewski
Związek Zawodowy Pracowników Sam(orządu) Teryt(orialnego).
17. prof.  (gimnazjalny)  Wojciech  Wielgosz
Stronnictwo Demokratyczne
18. Józef Różański,19. mgr Mieczysław Kozacki,
20. Julian Brodacki,
Stronnictwo Ludowe
21. (prof.) inż. Jerzy Skowroński,
22. płk. Ignacy Szpunar (uczestnik walk na Westerplatte - ale chyba w 1945 roku)

 

Z niewyjaśnionych przyczyn nie ma w składzie członków PSL Mikołajczyka. Polskie Stronnictwo Ludowe było jedyną partią mającą szerokie poparcie społeczeństwa polskiego. Widocznie już w 1946 roku było pod ścisłą kontrolą służb bezpieczeństwa. Nowa władza rozprawiła się z PSL-em przy pomocy służb specjalnych, oskarżając PSL o działania reakcyjne, w oparciu o podziemie antykomunistyczne (wtedy mówiło się antynarodowe). W Jeleniej Górze była siedziba sowieckiego NKWD i „polskiego” UB. W tych siedzibach ginęli bez śladu polscy patrioci. Ślad na cmentarzu pozostał wyłącznie po „utrwalaczach władzy ludowej”, których dosięgła „ręka sprawiedliwości”. Trzeba przypomnieć, że były to czasy znacznej aktywności Urzędu Bezpieczeństwa. Wielu patriotów polskich zaczęło znikać na ulicach. Istniejące obecnie PSL pod względem programowym nie ma nic wspólnego z partią Mikołajczyka.
W Jeleniej Górze było zarejestrowanych 40 organizacji: 21 Związków Zawodowych, między innymi Związek Zawodowy Pracowników Tramwajowych oraz Związek Zawodowy Muzyków, 8 różnych Związków m. in. Związek Harcerstwa Polskiego oraz Stowarzyszenie Kupców Polskich, następnie TPŻ, TPPR, PCK, TPD, Caritas oraz Cechy: Rzeźniczo - wędliniarski, Malarzy i lakierników, Fryzjerów, Piekarzy i Fotografów. W rejestrze nie figuruje YMCA, (założycielem i kierownikiem aż do rozwiązania był pan Baran, który w nieznanych okolicznościach zniknął z Jeleniej Góry). YMCA miała swoją siedzibę przy ul.Curie-Skłodowskiej. Nieznana jest przyczyna, dla której w rejestrze, wśród partii nie występuje Polskie Stronnictwo Ludowe. Następnie do MRN dokooptowano po 1 delegacie z różnych organizacji:
   23. Franciszek Szczepański, reprezentant organizacji spółdzielczych
   24. mjr Tadeusz Olszewski, reprezentant organizacji młodzieżowych, już stopień wojskowy wskazuje jaki to był młodzieżowiec
      25. Janina Grochulska, reprezentująca Opiekę Społeczną
      26. płk. Maurycy Kisielnicki, reprezentant Związku Uczestników Walk o Niepodległość i Demokrację
      27. vacat dla przedstawiciela wojska - służby czynnej
       28. Wojciech Leski, bezpartyjny reprezentant kupiectwa, niezwykle zasłużony w sprawach służby zdrowia w Jeleniej Górze
        29. prof. Stefan Górka, (był to prawdopodobnie profesor Uniwersytetu Stefana Batorego z Wilna)
reprezentujący naukę (PPS), który został przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej. Jego bardzo skromny grób znajduje się w zapomnieniu na głównej alei nieco niżej za kaplicą cmentarną
        30. Marian Godlewski, reprezentujący sztukę
        31. red. Stefan Trzciński, reprezentujący prasę - gdy przysłano zastrzeżenia co do uznania reprezentacji prasy, pozostał w Radzie jako zasłużony wybitny działacz społeczny
        32. Żyłowski, reprezentujący Związek Inwalidów

31 radnych wybrało prezydium Rady: pierwszym Przewodniczącym MRN w Jeleniej Górze został wybrany Konstanty Meglicki, wiceprzewodniczącym Józef Różański, członkami inż. Bogdan Tamar, płk. Ignacy Szpunar oraz Jan Dal, który został też wybrany na delegata do Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu.
W piśmie skierowanym do MRN, które podpisał Zastępca Pełnomocnika Rządu RP na Okręg Administracyjny Dolnego Śląska mgr Piotr Szymczyk, czytamy, że Pełnomocnik Rządu posiada uprawnienia do mianowania lub zatwierdzania burmistrzów i wiceburmistrzów, wynika stąd, że MRN mogła tylko wnioskować powoływanie.
Na posiedzeniu 11 maja 1946 roku powołano komisje MRN: finansowo – budżetową, oświatową, zdrowia i opieki społecznej, kontroli społecznej oraz osiedleńczej.
Na pięciu kolejnych posiedzeniach Prezydium Rady omawiało głównie dwa zagadnienia: Wysiedlanie Niemców oraz Głosowanie Ludowe - Referendum, potrzebę akcji propagandowej ze względu na słabe zainteresowanie społeczeństwa.
Na szóstym posiedzeniu, które odbyło się 3 lipca 1946 roku, wzięło udział 26 radnych. Przed posiedzeniem przez trzy dni były wyłożone protokoły do wglądu.
Tom - Kisielnicki złożył rezygnację, na jego miejsce wytypowano Józefa Nowaka, którego nie przyjęto ponieważ był pracownikiem administracji.
Omawiano dwie sprawy: referendum oraz uporządkowanie gospodarki lokalowej. Radny Mierzejewski zreferował sprawę uporządkowania gospodarki lokalowej i mieszkaniowej. Na wniosek dra praw Kozłowskiego podjęto uchwałę o publicznej gospodarce lokalami i kontroli najmu według 3 Dekretu z dnia 21 grudnia 1945 roku. Powołano Komisję w składzie: Kozłowski, Żyłowski, Trzciński, Mierzejewski, Wielgosz, Wieszczak i Brodacki do opracowania regulaminu działalności gospodarki mieszkaniowej i kontroli najmu, wydelegowano trzyosobową Komisję Lokalową do nadzoru czynności Urzędu Mieszkaniowego.
Red. Trzciński, zwrócił uwagę, że Prezydium MRN jest organem wykonawczym uchwał plenum Rady i nie może zmieniać uchwał. Różański złożył w proteście rezygnację z zajmowanego stanowiska, pozostając nadal na tym stanowisku.
Powołano Komisję regulaminową działania Rady w składzie: dr Kozłowski, dr Marchwicki, mgr Kozacki do opracowania regulaminu uprawnień i obowiązków Rady. Porozumiewano się w tej sprawie z innymi Radami, wszystkie działały w podobny sposób, tworząc od początku podstawy prawne swojej działalności.
Trzy interpelacje zgłoszone na posiedzeniu dotyczyły spraw mieszkaniowych. Wielu Niemców uciekając przed sowiecką armią pozostawiło swe domy z całym dobytkiem. Również wysiedlani Niemcy mieli ograniczoną możliwość zabierania dobytku. Był to wtedy jeden z głównych problemów, mieszkania były poważnym źródłem dochodów urzędników miejskich, którzy za łapówki sprzedawali je z pełnym wyposażeniem. Nabywcami byli szabrownicy, często kupujący po kilka mieszkań, a nawet domów jednocześnie, zajmując się sprzedażą „na pniu" lub wywożeniem do centralnej Polski wszelkiego dobra, gdzie po zniszczeniach wojennych był nieograniczony zbyt. Również z urzędu wywożono dobro publiczne z muzeum, fortepiany i pianina, w Matejkowicach odnaleziono zrabowane w Polsce obrazy Matejki. Przybywający ze wschodu wysiedleńcy zastawali na ogół już puste mieszkania, które odkupowali od pierwszych „właścicieli" lub dalszych pośredników.
Wojciech Leski postulował zlikwidowanie „czarnego rynku" i „dzikiego handlu" przy ul. Jeleniej, wyznaczenie miejsca na targowisko oraz ustalenie dwu dni targowych. W uzasadnieniu mówił, że handel uliczny oparty jest na kradzieży na terenie miasta. Okradano nie tylko Niemców, ale również Polaków. Świadczy to o pełnym rozeznaniu radnych w sytuacji miasta i ich troski o normalizację życia mieszkańców.
Dr Marchwicki przewodniczący Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej, mówił o epidemii choroby wśród repatriantów. Sprawa nie dotyczyła repatriantów, lecz wysiedleńców ze wschodu wyniszczonych fizycznie, wygłodzonych w „dobrobycie" Związku Sowieckiego.
WRN poinformowała MRN, że Rada ma prawo maksymalnie do 40 radnych, z obowiązkowym zachowaniem 3 vacatów, dla nieprzewidzianych kandydatów.
W związku z powyższym dokooptowano 5 osób, zupełnie nie wiadomo na jakich podstawach:

  1. Marian Lizak PPR pierwszy sekretarz KM
  2. Leon Marcinkowski Cechy Rzemieślnicze
  3. Walerian Kryszak Stowarzyszenie Kupców
  4. Józef Ludwig Związek b. Więźniów Politycznych
  5. Aleksandra Marchwicka Liga Kobiet

W obsadzie Rady Miejskiej proponowano jedno miejsce zarezerwować dla Związku Samopomocy Chłopskiej oraz jedno dla Związku Harcerstwa Polskiego, uzasadniając, że ZHP to organizacja młodzieżowa najsilniej zorganizowana i czynna, a w Jeleniej Górze jest siedziba Komendy Chorągwi Harcerskiej na Okręg Dolnego Śląska, która powinna mieć swojego przedstawiciela w MRN. Świadczy to o dużym patriotyzmie radnych, również z PPR-u, nie skażonych jeszcze wpływami ze wschodu, czego nie można powiedzieć o radnych miejskich obecnie działających, dla których patriotyzm jest pojęciem koniunkturalnym. Opinia radnych o Chorągwi Harcerskiej nie była bezpodstawna. Działalność Hufca Harcerek i dwu Hufców Harcerzy była wszędzie widoczna.
Kiedy w mieście słyszysz hałas, Nie pytaj co za przyczyna, To na pewno maszeruje, Dwudziesta druga drużyna. Czuj czuwaj, czuj czuwaj...
Wychowywani w tradycjach Orląt Lwowskich i Szarych Szeregów organizowali na terenie Jeleniej Góry manifestacje i akcje patriotyczne, w duchu poparcia dla Stanisława Mikołajczyka. Związek Harcerstwa Polskiego istniał do 1949 roku, ostatecznie zniszczony przez służbę bezpieczeństwa, jednak do wyłonienia przedstawiciela ZHP do Rady nigdy nie doszło, a wkrótce UB aresztowało Komendanta Chorągwi (dh. hcm. Kazimierza Sobolewskiego) oraz obu Komendantów Hufców Harcerzy w Jeleniej Górze (dh. hcm. Markiewicza i dh. hcm. Mariana Nawracałę). Zniszczone przez służby bezpieczeństwa Harcerstwo Polskie, mimo licznych prób, nigdy się nie odrodziło.
18 lipca 1946 roku Prezydium Dolnośląskiej Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu zatwierdziło likwidację handlu ulicznego. Mimo to handel na ulicy Jeleniej jeszcze długo nie został zlikwidowany.
Liczna korespondencja między MRN i WRN świadczy o wzajemnych nieporozumieniach i trudnościach w zatwierdzeniu składu Rady w Jeleniej Górze. Przy tej okazji ujawniły się nieporozumienia między PPS-em i PPR-em.
21 lipca 1946 roku Prezydium WRN we Wrocławiu przyjęło do „aprobującej wiadomości" skład MRN w Jeleniej Górze.
Na szczególną uwagę zasługuje akcja polityczna MRN wyrażona w „apelu", który został odczytany przez red. Trzcińskiego: „Miejska Rada Narodowa w Jeleniej Górze zgromadzona w najbliższym sąsiedztwie Narodu Serbów Łużyckich, ostatniego Narodu Słowiańskiego, pozostającego w niewoli niemieckiej, śle bratniemu Narodowi Łużyckiemu wyrazy najlepszych pozdrowień i życzy jak najszybszego wyzwolenia spod jarzma niemieckiego imperializmu. Miejska Rada Narodowa w Jeleniej Górze zwraca się jednocześnie z gorącym apelem do Krajowej Rady Narodowej w Warszawie i Terenowych Rad Narodowych w całej Polsce o oddziaływanie na Rząd Polski celem uznania przez Rząd Polski Łużyckiego Komitetu Narodowego w Budziszynie za oficjalne przedstawicielstwo Narodu Łużyckiego oraz o poruszenie przez Rząd Polski sprawy Łużyc na terenie międzynarodowym przez postawienie jej w Organizacji Narodów Zjednoczonych i poparcie dążeń Łużyczan na Konferencji Pokojowej w Paryżu. Udzielenie wolności Narodowi Łużyckiemu stanowić będzie najlepszy dowód, że głoszone obecnie hasła wolności międzynarodowej oraz zasady Karty Atlantyckiej o samostanowieniu narodów nie są jedynie frazesami politycznymi, a mają swój cel prawdziwe ugruntowanie w Europie na długie lata pokoju i wolności."
W uzasadnieniu słuszności apelu inż. Tamar powiedział: „stwierdzam, iż Niemcy znów podnoszą głowy i czynią próby podważenia porozumienia między Narodami, wnoszę w imieniu PPR przyjęcia rezolucji i bezzwłocznego rozesłania do wskazanych osób.”
„Apel" Łużycki wysłany został do Jana Czyża Prezydenta ŁKN w Budziszynie oraz do dra Pawła Czyża przedstawiciela ŁKN w Warszawie, ponadto otrzymali tekst apelu: Polski Ruch Obrony Łużyc, (był taki w Poznaniu - Wały Zygmunta Starego 2/3), KRN w Warszawie, WRN we Wrocławiu oraz Rady Narodowe Dolnego Śląska.
Był to piękny apel, pomijając nowomowę w postaci imperializmu, świadczący o prawdziwym zaangażowaniu politycznym radnych. Należy stwierdzić, że politykę prowadził stalin (nazwisko to należy pisać tak samo jak hitler, małymi literami), który miał w planie utworzenie swojego państwa buforowego w postaci Niemieckiej Republiki Demokratycznej, należącego do jego imperium, a więc państwa „nie imperialistycznego" i Naród Łużycki całkowicie go nie interesował, a do Konferencji Pokojowej w Paryżu nigdy nie doszło. Karta Atlantycka i samostanowienie narodów Europy Wschodniej przez pół wieku były fikcją.
Jeleniogórski Zarząd Miejski nie subwencjonował Teatru Dolnośląskiego z tymczasową siedzibą w Jeleniej Córze, raz tylko w sierpniu 1945 roku wsparł Teatr kwotą 10.000 złotych.
Do obrad MRN wpłynęła sprawa zwolnienia od podatku „Ob. Ćwiklińskiej Mieczysławy" z poparciem Michała Rusinka, który był Dyrektorem Departamentu Teatru Ministerstwa Kultury i Sztuki. Teatr Miejski we Wrocławiu wystawiał w Jeleniej Górze SKIZ Gabrieli Zapolskiej. Pisma w sprawie zwolnienia od podatku podpisywali w imieniu Dyrekcji Wojewódzkiego Teatru Dolnośląskiego w Jeleniej Górze, por. Nowicki oraz kpt. Jerzy Walden (2.VIII.1946). Spowodowało to kontrolę Komisji Społecznej MRN zaniepokojonej, że teatrem zajmują się zawodowi wojskowi, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności, mający na sumieniu liczne nadużycia finansowe, proszono o przedstawienie upoważnień i umów, w oparciu o konwencję ZASP dotyczącą prowadzenia teatru. Odpowiedź była jednoznaczna. Kontrola MRN uznana została za bezprawną ponieważ teatr w Jeleniej Górze był teatrem wojewódzkim i podlegał pod WRN. Pozycja Waldena w Warszawie i Wrocławiu w sferach rządowych była mocna, a atak na niego był podciągnięty jako przejaw antysemityzmu.
Z WRN wpłynęło pismo dotyczące uposażenia przewodniczącego, wiceprzewodniczącego i kosztów prowadzenia biura MRN pokrywanych z budżetu miasta.
Ustalono stawki dla przewodniczącego i wiceprzewodniczącego 9.000 złotych, dla kierownika biura 6.000 złotych, 4.000 złotych otrzymały stenotypistka i maszynistka, diety 100 zł. za pierwszą godzinę i 75 zł. za każdą następną radni w Jeleniej Górze uchwalili 250 złotych dziennie.
Na miejsce płk. Kisielnickiego do MRN przybył Henryk Mazur (z-ca komendanta MO na miasto) i złożył ślubowanie: Ślubuję uroczyście jako członek MRN według najlepszego mego rozumienia i zgodnie z sumieniem rzetelnie pracować dla dobra Narodu Polskiego, stać na straży jego praw demokratycznych i czynić wszystko w miarę swoich sił i uzdolnień dla umocnienia niepodległości i pomyślnego rozwoju Rzeczpospolitej.
Przewodniczący MRN miał wypadek samochodowy, dlatego 10 sierpnia 1946 roku przekazał kierowanie obradami MRN w ręce Ob. Różańskiego.
Państwowy Urząd Repatriacyjny wyjaśnił, że posiada leki w ilości wystarczającej dla miasta.
Prezydent miasta wytłumaczył istnienie czarnego rynku brakiem funkcjonariuszy MO.
Radny Gliwiński mówił o potrzebie kontrolowania dokumentów pasażerów na stacji oraz zwrócił uwagę, że funkcjonariusze MO współpracują z handlarzami, a nawet sami trudnią się handlem, w sprawie nielegalnego obejmowania nowych mieszkań uważał, że w celu kontrolowania tego procederu należałoby przy zameldowaniu żądać wymeldowania z poprzedniego miejsca zamieszkania, żeby utrudnić handel mieszkaniami.
Różański poinformował radnych, że prokurator wydał rozporządzenie o wysyłaniu do obozów pracy za nielegalny handel, na stacji była robiona kontrola dokumentów i bagaży, w tym celu potrzebna była pomoc ORMO. Udziałowi ORMO sprzeciwił się radny Lizak. Tamar mówił, że dziki handel to przejaw bratni bandytyzmu rabunkowego i politycznego. W taki sposób radni z PPR-u zaczęli uzasadniać swoją nieudolność, szukając „wrogów ludu". Meglicki zaproponował wysłanie delegacji do Wałbrzycha w sprawie organizacji w Jeleniej Górze obozu pracy. W obozach pracy przetrzymywano głównie przeciwników politycznych. Na szczęście nigdy w Jeleniej Górze nie powstał taki obóz.
Radny Leski szukał innych dróg, proponował powołanie straży nocnej, zgłaszając chęć opodatkowania się na ten cel 400 z ogólnej liczby 600 do 700 kupców. Wysunięta propozycja podatku od bezpieczeństwa miasta 20 zł. od osoby dorosłej i 15 od dziecka spotkała się z ogólnym sprzeciwem z uwagi na ludność biedną. Prof. Skowroński zgłosił potrzebę opracowania kosztorysu ORMO i projektu organizacji pracy. Wkrótce okazało się, że są to jeszcze jedne pieniądze z których trudno się rozliczyć.
Zwrócono uwagę, że MO otrzymywało przydział na mleko, gdy nie otrzymywały mleka dzieci w RTPD. Podjęto uchwałę przydzielenia dwu majątków ziemskich dla RTPD, tak jak już przydzielono różnym instytucjom i przedsiębiorstwom.
Dr Kozłowski powrócił do sprawy teatru, która miała posmak skandalu. Zgodnie z uchwałą Rady Ministrów art. 2 ust.4 zd.2 z dekretu 8/3, 46 Durp 13 Gmina miasta Jelenia Góra była właścicielem Teatru z przynależnościami. Zatargi kompetencyjne dotyczyły bałaganu inwentaryzacyjnego, teatr posiadał 7000 do 8000 kostiumów, nikt nie wiedział dokładnie ile, w kasie dopatrzono się miliona złotych deficytu, nie wypłacano wynagrodzeń pracownikom, stąd 90% pracowników było przeciwnych Waldenowi, stan ten określił dr Kozłowski jako jedno bagno. Mimo ewidentnych nadużyć, z nieznanych przyczyn radny Godlewski bronił Waldena, posługując się uprzedzeniami antysemickimi Zemanka. (prezesa Powiatowej Rady Związków Zawodowych, który dorywczo występował w teatrze). Za kontrolowanie teatru grożono przeniesieniem go do Wałbrzycha. Rada postanowiła ratować teatr, założono stanowczy protest przeciw przeniesieniu teatru z Jeleniej Góry. Zakulisowe powiązania sprawiły, że za kontrolę teatru i wykrycie nadużyć kierownik referatu Kultury i Sztuki w Jeleniej Górze, prof. Wereszczyński został zwolniony z pracy. Do obrony teatru powołana została delegacja do Warszawy, w skład której weszli: Kozłowski, Bilski, Wereszczyński, Olszewski, Skowroński, Godlewski. Powołano też Komisję Teatralną w składzie Olszewski, Górka, Tamar i Trzciński.
Radni zaprotestowali przeciw podwyżkom cen biletów tramwajowych, narzuconym przez Ministerstwo Komunikacji. Tak zaczęło się centralne sterowanie pieniędzmi z kieszeni społeczeństwa. Jeszcze radny Gliński zdążył skrytykować podwyżkę zarobków i podatków, co sumarycznie przyczyniło się, że w wyniku podwyżki miał 30 złotych mniej w kieszeni.
Radny Brodacki postulował usuwanie nieuczciwych urzędników handlujących mieszkaniami oraz powołanie Urzędu Ewidencji Ludności.
Mówiono o epidemii malarii, na którą chorowało 600 - 800 osób.
W szpitalu wyłączono telefon z powodu niezapłaconego rachunku, radni uznali ten czyn za działanie antyspołeczne i “kacykowstwo" decydentów.
Braki w zaopatrzeniu spowodowały potrzebę ograniczenia sprzedaży wędlin dla Niemców. Niebezpiecznie wzrosły ceny chleba, piekarze tłumaczyli to wysokimi podatkami.
Poinformowano radnych, że “Referendum" kosztowało miasto ponad planowane 100.000, dodatkowo 170.000 złotych.
Zaczęła się odgórna manipulacja opinią publiczną z powoływaniem się na opinię kleru polskiego. W Kielcach służby specjalne kierowane przez Żydów z NKWD i UB zorganizowały mord zbiorowy Żydów ortodoksyjnych, oskarżając polskie podziemie o inspirowanie i dokonanie mordu.
Radni w Jeleniej Górze podjęli uchwałę: „Zebrani na plenarnym posiedzeniu Miejskiej Rady Narodowej w dniu 10 sierpnia 1946 roku w Jeleniej Górze solidaryzując się z wypowiedziami polskich sfer kulturalnych, inteligencji i mas pracujących oraz oświadczeniem ks. bpa Kubiny w sprawie haniebnych mordów skrytobójczych popełnianych na polskich Żydach i okropnym pogromie ocalałych resztek Żydów w Kielcach, ostro potępiając akcje obcych i rodzimych grup reakcyjnych skierowane przeciw nielicznej ludności żydowskiej, a szkodzącej opinii Polski w kraju i zagranicą, i wzywają wszystkich Polaków do wspólnego wysiłku wytępienia objawów antysemityzmu i rasizmu z naczego życia." Apel ochoczo podchwycili red. Trzciński, inż. Tamar oraz Lizak podsycając powszechny aplauz.
Nie minęło pół roku, gdy dobrano się do Miejskiej Rady Narodowej, zaczęło się tasowanie składu Rady. 26 września odwołano radnych:
Ulmanowa Marylida i Ławkowicz Antoni z powodu przeniesienia
mjr Olszewski z powodów służbowych
inż. Skowroński z powodu wyjazdu do Wrocławia
Czesław Gostkowski z powodu przeciążenia pracą
Bolesława Woźniakiewicz na własne żądanie
reż. Marian Godlewski przeniesiony służbowo do Wrocławia
prof. Stefan Górka z powodu objęcia stanowiska przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Jeleniej Górze
Powołano nowych radnych:
Jan Gałecki PPS
Mieczysław Gajewski PPS
kpt. Borowiec WP
mgr Edward Kościelecki SL
Jan Chmielewski PPR
1 wacat PPR
17 października odwołano radnych:
inż. Bogdan Tamar na własną prośbę
dr Paweł Kozłowski na własną prośbę powołano nowych radnych
Franciszek Jankowski PPR
Władysław Wojtusiak PPR
mgr Franciszek Ćwikowski Sam. Chłopska
Nowi radni utworzyli nowe składy komisji, każdy radny mógł uczestniczyć co najwyżej w dwu komisjach, pięciu członków tworzyło minimalny skład komisji. Powstało 7 komisji. Uchwalono uruchomienie muzeum i przeciwstawiono się wywożeniu zbiorów do centralnej Polski. Do skandali politycznych należy zarządzona weryfikacja członków PPS. Dr praw Kozłowski zaprotestował przeciw takiej weryfikacji i nie zarejestrował się, za co został usunięty z Rady z uzasadnieniem, że nie może być radnym z ramienia PPS. Widocznie oburzony takim postępowaniem złożył rezygnację na własną prośbę.
Weryfikacja wykonywana była przez agentów PPR wprowadzonych w szeregi PPS-u i polegała na wyrzucaniu z partii ideowych socjalistów, przeciwników PPR-u. Wyrzucanych ideowców nazywano ludźmi przypadkowymi i nieuczciwymi, karierowiczami, kombinatorami, a nawet szabrownikami. W PPR-ze byli również członkowie świadomi złej opinii wśród socjalistów i nie garnęli się do wchłonięcia PPS-u, tych również przywoływano do porządku, a nawet wyrzucano z partii. PPR była liczebnie najsłabszą partią. Jej siła była oparta na zbrodniczym działaniu tajnych służb UB. W listopadzie 1945 roku w Jeleniej Górze do PPR-u należało 160 osób, w grudniu 1946 roku było już 951 członków, w ciągu trzech lat do 1948 roku, partia rozrosła się aż do 2136 członków, zapisywali się przede wszystkim oportuniści, ludzie bez honoru, mający ambicje zajmowania lepiej płatnych stanowisk, otrzymywania wyższych premii w pracy, rzemieślnicy poszukujący parasola ochronnego przed wysokimi podatkami, a również ludzie zagrożeni aresztowaniem i szantażowani, żołnierze z szeregów AK i Wojska Polskiego na Zachodzie. W PPS-ie sytuacja była odwrotna. W listopadzie 1946 roku było 1137 członków, już po skreśleniu z list partyjnych 870 osób niezweryfikowanych. W grudniu 1947 roku, po ucieczce Stanisława Mikołajczyka liczba członków wzrosła do 3003 osób, ale już w październiku 1948 roku było tylko 2012 członków, miesiąc później 1943 (1177 robotników, 766 pracowników umysłowych). Ostateczna weryfikacja, tuż przed „zlaniem" się partii 15 grudnia 1948 roku, usunęła z PPS-u 403 członków, z PPR-u 178.
Komendant Powiatowy MO por. Kowalczyk został pociągnięty do odpowiedzialności za nadużycia władzy i wymuszanie łapówek. Skandalem złodziejskim było rozdawanie podartych koców z pieczątkami Oświęcimia podstawionymi na miejsce koców z UNRRy. Uchwalono podatek od szyldów. Zadbano o zakładanie lamp ulicznych oraz likwidowano oświetlenie gazowe. Rozpoczęto walkę o utrzymanie praw miasta grodzkiego. Miasto nawiedziła epidemia chorób zakaźnych, a w szczególności czerwonki. Radny Leski postawił wniosek powołania w Radzie klubu bezpartyjnych.
Zaczęła się niby to normalizacja życia, niestety z coraz większą zależnością od narzuconej Polsce władzy.
Wśród mieszkańców Jeleniej Góry pozostali nieliczni Niemcy jako potrzebni w przemyśle fachowcy. Wśród nich był Hoppe. Jako jeden z pierwszych po unormowaniu się życia w Jeleniej Górze wyjechał do Niemiec niejaki Skowroński z rodziną. Niektóre Niemki dla uzyskania pozwolenia na pozostanie w swoich domach powychodziły za mąż za Polaków. Wśród autochtonów pozostali moi sąsiedzi Jan Kałuża (po niemiecku Kaluza) i Konrad Bogdal (stare nazwisko śląskie Bógdał). Pozostał też Jurek Jawurek (Jawórek) syn Czecha i Niemki, który uważa siebie za Europejczyka, ale przesiąkł do szpiku kości kulturą polską i po polsku mówi lepiej niż pani minister Katarzyna Hall.

 

Historyczna brama

 

Mieszczaństwo polskie nie było liczne i nigdy nie tworzyło siły porównywalnej do mieszczaństwa francuskiego. Francja posiadała dwa razy więcej ludności, za to Polska miała trzy razy więcej szlachty.
Miasta polskie w większości były lokowane na prawie magdeburskim, które po kilku wiekach przekształcono na prawo polskie, w związku z tym przez kilka wieków główną rolę w polskich miastach odgrywali Niemcy. Jeszcze w 16 wieku w kościołach we Lwowie wygłaszano kazania po niemiecku. Niemniej już za czasów Kazimierza IV, zwanego przez historyków Wielkim, rozpoczęła się polonizacja mieszczan. 
Takim najbardziej znanym mieszczaninem krakowskim był Niemiec M. Wirsing, który przyjął miano Mikołaja Wierzynka i zasłynął ucztą wydaną na cześć króla i jego gości w 1363 roku. Pokój zawarty między Ludwikiem królem węgierskim i Karolem IV cesarzem i królem czeskim dał powód do świetnego zjazdu monarchów w Krakowie. Karol IV poślubił córkę Bogusława księcia pomorskiego (wnuczkę Kazimierza brata Władysława Łokietka). Do Krakowa przybyli też Waldemar IV duński, Piotr król cypryjski oraz wielu książąt Piastów Śląskich i Mazowieckich
Śląsk, który Kazimierz Wielki dał Janowi Luksemburczykowi, królowi Czech, za zrzeczenie się prawa do korony polskiej nie miał tej motywacji, jedynie lud i przez pewien czas szlachta śląska utrzymywała poczucie polskości. Śląsk przez krótki okres należał do Węgier, następnie ponownie do Czech, a po upadku Czech przeszedł we władanie Habsburgów. Przez cały czas, kiedy to Śląsk przechodził z rąk do rąk, do 1821 roku wszystkie dekanaty rzymskokatolickie Śląska należały do biskupstwa wrocławskiego, podległego pod arcybiskupstwo gnieźnieńskie. 
W 1742 roku po przegranej Austrii został zagarnięty przez Prusy. Mieszczanie śląscy nie mieli poczucia lojalności państwowej. Nieznane mi są protesty mieszczan obywateli austriackich na Śląsku przeciw władzy pruskiej.
W 18 wieku w całej Europie wyburzano mury obronne, bramy, barbakany, baszty, których istnienie przestało mieć znaczenie strategiczne, a wymagania urbanizacyjne poszukiwały terenów na rozbudowę miast. Niemniej jednak budowano nowe bramy i łuki triumfalne na wzór starożytnego Rzymu. Przykładem szczególnie znanym stał się łuk triumfalny w Paryżu sławiący zwycięstwa Napoleona.
Tak wybudowano „historyczną Bramę Wojanowską" w Jeleniej Górze na chwałę oręża pruskiego w dwudziestolecie zwycięstwa nad Austriakami, może z opóźnieniem paroletnim. 
Dziś władze miejskie sprawiły radość wycieczkom pogrobowców hitleryzmu bazującego na tradycjach junkierstwa pruskiego. Ja tę bramę przyjąłem jako hańbę naszego narodu, brakuje na niej tylko hitlerowskich swastyk.
Kilka lat temu z radością pożegnaliśmy Iwana, odsyłając pomnik na cmentarz. Teraz zostaliśmy obdarowani nowym „Iwanem" z orłem pruskim na bramie. Gdy wreszcie w Jeleniej Górze prezydentem miasta będzie Polak, jak przystało, w wolnej mam nadzieję Polsce, zostaną umieszczone na tej bramie dwie tablice pamiątkowe z brązu. Na jednej będzie upamiętnienie założenia Jeleniej Góry przez Bolesława Krzywoustego, a na drugiej powrót Jeleniej Góry do Macierzy w 1945 roku.


             O czym rozmawiają emeryci?
Część 7
Abonamenty radiowo telewizyjne

Wszelkie abonamenty są pewną formą wyłudzania pieniędzy. Szczególnym przypadkiem jawnego łamania prawa są abonamenty za które płatnik niczego nie otrzymuje, jak na przykład abonamenty w telefonii. 
Abonamenty radiowo telewizyjne nie dają żadnych uprawnień, poza możliwością korzystania z sączonego przez media oszustwa politycznego. Mami się płatnika wizjami pozytywnej działalności mediów, produkcją kultury, filmów, programów patriotycznych itp.
Nikt nikogo nie pyta, czy akceptuje istniejący stan gospodarki finansowej radia i telewizji?
Weźmy tylko pod uwagę kilka przykładów. Audycja “Europa da się lubić" powinna dawać dochód z funduszu Unii Europejskiej! Czy tak jest? Losowania LOTTO odbywają się w Polsacie, na pewno odpłatnie, ta opłata powinna wpływać do funduszu mediów publicznych. To jest nadużycie prawa, aby te pieniądze wpływały do Polsatu! Za te pieniądze Polsat wykonuje usługi jak chce, nie dotrzymuje terminu emisji, zatrudnia często błaznów.
Z Polsatu odeszli Tomasz Lis i Monika Olejnik, natychmiast otrzymali posady w mediach publicznych. Czy otrzymują wynagrodzenia miesięczne w wysokości 3,500 - 4,500 złotych (dziesięciokrotność najniższej emerytury!)? Na pewno więcej niż 10, a może 20 razy tyle! Kto zatwierdza dla nich tak wysokie wynagrodzenia z naszych abonamentów? Czy to jest właściwa gospodarka naszym kapitałem? Prawdą jest, że są to ludzie dyspozycyjni i będą dobrze służyli za te pieniądze!
Jak trzeba, to się obsmaruje Kościół, jak trzeba to się opluje pamięć Jana Pawła II podając do publicznej wiadomości, że gdyby Jan Paweł II żył, to by akceptował traktat, w którym Polska traci suwerenność, i będą akceptowane bez zastrzeżeń związki partnerskie homoseksualistów, aborcja i eutanazja. Przykładem wstępnym jest sprawa Alicji Tysiąc.
A gdzie jest równość społeczna? Jak mamy żyć w Europie, w której Polak będzie miał 100 euro emerytury, a Niemiec 1500? Specjalnie podaję te dwie narodowości, ponieważ zacierana jest pamięć o niemieckich (nie o hitlerowskich) zbrodniach wojennych i ich polskich ofiarach. Żydowskie ofiary Niemcy już dawno spłacili i Żydzi przestali już mówić o niemieckich zbrodniach i dokonanym przez nich holokauście (zresztą przy współudziale wielu Żydów niemieckich i amerykańskich - przykładem jest akcja wywiadowcza Armii Krajowej informująca Stany Zjednoczone o holokauście).
Teraz smaży się nową ustawę o mediach, aby podporządkować je rządowi, to znaczy partii rządzącej. Platforma ma nadzieję, że utrzyma się przy władzy. Przypomnijmy ironiczny uśmiech Jarosława Kaczyńskiego, gdy słuchał obietnic wyborczych Donalda Tuska. On wiedział, że to są słowa rzucone na wiatr. Społeczeństwo dało się oszukać, zresztą nie pierwszy raz. Jedyne mądre pociągnięcia Romana Giertycha zostały wykpione przez oszustwo medialne. Za głupotę będziemy płacić jeszcze długo. Ustawy o mediach nie poprze LiD. Pogrobowcy stalinizmu wiedzą, że nie mają szans w najbliższym czasie na objęcie władzy i nie chcą utracić nawet tej niewielkiej możliwości korzystania z mediów dla swojej propagandy.
Abonament radiowo telewizyjny stanowi ważny dochód, ale radio i telewizja nie mogą dyktatorsko rządzić finansami dla prowadzenia pospolitego oszustwa. Tylko powszechny dostęp do anteny może zagwarantować uczciwość przekazywanych informacji, które dziś są dostępne tylko dla posiadaczy internetu.

Część 6
Różne prawa dla Polaków i Niemców

Powiernictwo pruskie skarży rządy niemieckie o zaniedbania w dochodzeniu praw Niemców do majątków pozostawionych w Polsce. 
W Polsce nikt nie skarży Rządu Polskiego i Samorządów za zaniedbania w dochodzeniu odszkodowań za straty Narodu Polskiego powstałe w wyniku zbrodni wojennych dokonanych podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej w czasie drugiej wojny światowej.
Rząd Polski i Samorządy nie są zainteresowane sprawami społecznymi. Nikt nie skarży Rządu Polskiego i Samorządów, ponieważ nie ma ich gdzie skarżyć, w Polsce prokuratury i sądy są skorumpowane.
Jedyna gazeta polska “Nasz Dziennik” nie dostrzega tego problemu, na dobitek złego przyczyniła się do tego, że poseł biegły w sprawach niemieckich Janusz Dobrosz znalazł się poza parlamentem.
Straty polskie są niezwykle rozległe i dotyczą całości zagadnień życia społecznego. Polska poniosła straty terytorialne w części wschodniej Państwa Polskiego w wyniku rozpętania przez Niemcy drugiej wojny światowej, na którą Stalin dał zgodę zawierając pakt Ribbentrop Mołotow, a jego skutki zostały zatwierdzone w Teheranie i Jałcie przez naszych aliantów Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię, którzy haniebnie zdradzili nas, płacąc w ten sposób za udział Polaków w wojnie na wszystkich frontach. 
Straty te powiększyła nie tylko wyniszczona ludność polska, najwybitniejsi przedstawiciele narodu, polska inteligencja, majątki, ziemia, domy i zakłady przemysłowe, ale też kościoły, pomniki, cmentarze, muzea z całym dorobkiem kultury polskiej, wspaniałe galerie malarstwa polskiego i obcego oraz olbrzymie zasoby archiwalne i księgozbiory.
Powszechnie znane są zbrodnie dokonane w Katyniu, Starobielsku, Ostaszkowie, Oświęcimiu, Majdanku, mniej znane są zbrodnie w innych miejscach, w obozach koncentracyjnych, łagrach i licznych więzieniach sowieckich oraz niemieckich, powszechnie znana jest wywózka na Sybir, mało znane są wypędzenia z polskich ziem anektowanych w 1939 roku przez Niemców i później wysiedlenia z Zamojszczyzny, a niemal całkowicie nieznana jest śmierć 60.000 polskich żołnierzy jeńców wojennych w Związku Sowieckim przy budowie linii kolejowej Kotłas – Workuta.
Oto niedawno zapłaciliśmy Niemcom wysoką kwotę za odzyskaną dla muzeum korespondencję z Powstania Warszawskiego, skradzioną nam przez “nieznanych” sprawców. Nikt nie dochodzi sprawców, zapłaciliśmy i już.
Po utracie suwerenności pod narzuconymi nam rządami pracując za pół darmo przez pół wieku odbudowywaliśmy z wielkim trudem gospodarkę narodową. Cały trud poszedł na marne podczas tak zwanej transformacji do wejścia do Unii Europejskiej na którą zostaliśmy skazani. Dwa miliony Polaków i Polek pozbawionych pracy w Polsce, opuściło Polskę “za chlebem”. Tak haniebnie dopuszczono się do niszczenia Narodu Polskiego – to wszystko jest dalszym ciągiem skutków paktu Ribbentrop Mołotow w wyniku którego doszło do zniszczenia odbudowywanej gospodarki narodowej w dwudziestoleciu niepodległości Polski.
“O Polsko, Polsko – obróć swoje rozwidnione oczy, - na nasze groby, gdzie nas robak toczy!” To wołanie wielkiego poety polskiego Juliusza Słowackiego nad grobami tych, którzy oddali życie za wolność Polski, pozostało głuche, nie ma Rządu Wolnej Polski. Po krótkiej odnowie pod rządami Romana Giertycha, Ministerstwo Oświaty nadal toczy zgnilizna, której ofiarą jest Bogdan Dudek dyrektor szkoły w Lubinie, walczący z narkomanią wśród młodzieży szkolnej. Nawet Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu uznał decyzję władz szkolnych zabraniającą radykalne i skuteczne zwalczanie rozprowadzania narkotyków w szkołach!
Krzyczmy, krzyczmy wszyscy, niech nasz głos doleci do niebios. Wszak chcemy żyć w wolnym kraju. Chcemy dla naszych dzieci normalnego życia, pracy i chleba, a nie emigracji za chlebem, lub ucieczki do narkotyków, czy to tak wiele?

 

część 5
Po wyborach 

Jak to się dzieje, że jedyny w Polsce polski dziennik ma tak mały stosunkowo nakład? Winę za to ponosi bez wątpienia zespół redakcyjny, który „umoczył” się w tę samą politykę, prowadzoną przez braci Kaczyńskich, polegającą na zwalczaniu własnej koalicji, pozostawiając swobodną “rękę” dla działania opozycji.
Oto do władzy doszedł Donald Tusk. Czy pójdzie tą samą drogą, czy też się czegoś nauczył? W Naszym Dzienniku z 17-18 listopada 2007 czytamy “budżet ponownie w Sejmie” i słusznie! Państwo ma obowiązki wobec społeczeństwa, ale z pustego i Salomon nie naleje.
Równolegle powinna trafić do Sejmu ustawa podatkowa. Pisałem o tym wiele razy, że podatnicy którzy mają dochody 400 złotych miesięcznie i ci których dochody przekraczają 400.000 złotych nie mogą płacić takich samych podatków mimo, że “mediokracja” żąda takiego podatku liniowego.
Jarosław Kaczyński mówił narodowi, że ostatnie dwa lata były okresem szybkiego rozwoju gospodarczego, powstało ponad milion nowych miejsc pracy, a bezrobocie zmalało, zarobki wzrosły prawie 14%. Kto chce niech wierzy! A o ile wzrosła liczba domów dla bezdomnych o tym cicho sza? Cena mleka wzrosła średnio o 30%, chleba o 20%, owoców nawet o 100%, a ceny rosną nadal. Emerytury kształtują się niezmiennie od 420 złotych. Jak za to żyć? Jak śmiesznie wygląda zapowiedź wzrostu emerytur o 5,5% i to dopiero od marca! Czy tak władza ma służyć ludziom!?
“Na dzień dobry” Donald Tusk powiedział, że władza ma służyć ludziom, a nie panować nad ludźmi! Jak to będzie w praktyce - zobaczymy realizację w “po stu latach”. PIS będzie pilnować realizacji programu przedwyborczego, bowiem dobrze wie jakie to trudne, sam nie realizował swojego programu, o co miał pretensje Roman Giertych. Czekamy na cud!
PIS nie zamierza spać spokojnie i już złożył swój projekt ustawy do Sejmu dotyczący otwarcia zawodowego dla młodych prawników. Niby coś, niby nic. Podczas własnych rządów nie zdołał uporać się z nagminnymi oszustwami w sądownictwie i prokuraturze. Sędziowie przecież są niezawiśli i niezależni nawet od własnego rozumu – jak powiedział pewien profesor prawa na Uniwersytecie ongiś Bolesława Bieruta. 
Ciągle brak rzetelnej ustawy o pracy i pracodawcach. Przy pomocy prawnych kruczków pracodawcy oszukują pracowników i Państwo Polskie. Przykład mamy w należącym do irlandzkiego koncernu CHR Faelbudzie zrzeszającym przedsiębiorstwa w Warszawie, Skierniewicach i Łodzi, Cementownię Ożarów oraz Zakłady Przemysłu Wapienniczego Trzuskawica, w którym dla zmiany warunków pracy zastosowano restrukturyzację polegającą na wydzielaniu nowych podmiotów gospodarczych. Ustawa o pracy i  pracodawcach powinna w przewidywaniu takiego postępowania nakładać na nowe podmioty spełniania zaciągniętych zobowiązań. Skandalem jest wymuszanie na pracownikach rezygnacji z przynależności do związków zawodowych. To powinno być ustawowo karane, a  kary powinny być wyznaczane w wysokości procentowej do sumarycznej kwoty wynagrodzenia wszystkich pracowników, tak by oszustwa pracodawcom nie opłacały się.
Takie same kary powinni otrzymywać pracodawcy naruszający minimalne wynagrodzenia i nie płacenie za przepracowane nadgodziny. Zjawisko powszechne w handlu, w hiper i  super marketach. 

część 4
O wyborach

Jakiś obserwator bodajże z Niemiec w radiowej jedynce bardzo słusznie zauważył, że wydarzenia wyborcze świadczą o tym, że w Polsce nie ma demokracji, ale jest “mediokracja”. A media zauważyły, że ponad połowa Polaków wzięła udział w głosowaniu, czyli co drugi Polak zamanifestował swój stosunek do wydarzeń w kraju, a głos oddany Platformie Obywatelskiej był sprzeciwem przeciwko polityce braci Kaczyńskich, przeciwko ich agresji i awanturom na szczycie. Daje to wiele do myślenia. Jednak gdyby tak było głosy wyborców zostałyby oddane na ofiary agresji. Wybory potwierdziły, że sztuka myślenia jest niezwykle trudna.
Tak się nie stało! Wygrała Platforma Obywatelska, natomiast ofiary agresji: Liga Polskich Rodzin i Samoobrona znalazły się poza sejmem! Bracia Kaczyńscy odnieśli połowiczne zwycięstwo polegające na tym, że Donald Tusk obiecał wyborcom gruszki na wierzbie, których nie będzie w stanie zrealizować. To tak bardzo cieszy braci Kaczyńskich!
Po kolejnych rządach Platforma Obywatelska odziedziczyła katastrofalny stan wynagrodzeń za pracę, stan który spowodował masową emigrację “za chlebem”. Ten stan jest w znacznie gorszym położeniu, niż był w grudniu 1918 roku, kiedy Polska odradzająca się z niewoli zaborów wydała jako pierwszą - ustawę o 8 godzinnym dniu pracy i karach dla pracodawców nie przestrzegających prawa.
Jeszcze gorszy jest stan emerytur i rent, ale w tym przypadku główną winę ponosi Platforma Obywatelska. Członkowie Platformy Obywatelskiej przyczynili się do skandalicznych prywatyzacji tysięcy przedsiębiorstw za przysłowiową złotówkę i pozbawienia dochodów państwa na którym ciążą zobowiązania zaciągnięte przez lata za składki na ZUS na renty i emerytury pracownicze. To Platformie Obywatelskiej zawdzięczamy, że są emerytury poniżej 500 złotych miesięcznie. Jak za to można żyć? Na to pytanie zadawane posłom na Sejm nigdy nie dano odpowiedzi!
Czy Donald Tusk potrafi wybrnąć z tej sytuacji?
Drugim zagadnieniem są podatki. Dyskusje sejmowe dotyczą procentów, co nie ma żadnego znaczenia, bowiem istotne jest tylko to, kto te podatki ma płacić, a to zależy wyłącznie od progów podatkowych.
Roman Giertych w programie wyborczym zwrócił uwagę, że emeryci od swoich dochodów dawno zapłacili podatek i teraz nie powinni już powtórnie płacić podatku od swoich emerytur. Ten postulat nie został zauważony przez emerytów.
Zwolnienie emerytów z podatku dochodowego jest tylko częściowym rozwiązaniem, powinni jeszcze otrzymać zwrot podatku VAT.
Rządy PIS-u nie doprowadziły do pozbawienia wygórowanych emerytur funkcjonariuszy winnych zbrodni komunistycznych.
Członkowie Platformy Obywatelskiej doprowadzili w Senacie do potępienia “Akcji Wisła”, natomiast nigdy nie potępiono zbrodni ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej przez bandy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jej członkowie w Polsce pod rządami PIS-u otrzymali renty, a ich ofiary żyją w zapomnieniu władz polskich.
Jeden z dyskutantów radiowej jedynki zwrócił uwagę na nieporozumienie wynikłe z wejścia do sejmu PSL. Jego zdaniem PSL to jest ZSL i nie ma nic wspólnego z Wincentym Witosem, który nigdy by nie wszedł w koalicją z Komunistyczną Partią Polski, ani ze Stanisławem Mikołajczykiem właściwie oceniającym PPR, natomiast Waldemar Pawlak tworzył koalicję z SLD. Faktycznie tylko Lepper bronił interesów polskiego rolnika. Czy stracił poparcie za przyjęcie na swoją listę aparatczyka reżymu?
Że w Polsce jest “mediokracja” świadczy porażka Romana Giertycha, bowiem był on jedynym ministrem ustępującego rządu, który coś zrobił mądrego. Zniszczyły go media, nieodpowiedzialne i nieuczciwe. Przypomnijmy sobie wrzask medialny gdy Roman Giertych zainicjował tzw. “becikowe". Pomylił się, bowiem nie tysiąc złotych, ale należało dać 500 złotych co miesiąc przez dwa lata, to dopiero byłby wrzask w mediach. Taki sam wrzask był przy mundurkach. Kto za to będzie płacił? Rodzice są biedni, dotychczas nasze dzieci chodziły do szkół na golasa. Jak niewielu ludzi jest świadomych znaczenia mundurków w procesie wychowywania. Nie należy do nich Marek Borowski porównując sto mundurków do swoich wydumanych konkretów. Taki sam wrzask był przy amnestii maturalnej, która znacznie dokładniej jest opracowana i stosowana od wielu lat na przykład w Australii, w której zdanie matury zależy od sumarycznej liczby zdobytych punktów. Dużo było w Polsce ofiar braku “amnestii maturalnej”, ze znanych ludzi w Polsce to Staszek Bareja (rok 1948) i Jurek Jarocki (rok 1949) - ofiary nieodpowiedzialnych nauczycieli! 
To co się dzieje w sprawie podręczników jest hańbą. Oddzielnym tematem są oszustwa medialne na temat programów i lektur. Wszystkie inicjatywy Romana Giertycha wymagają dokładnego i pełnego opracowania.
Gdyby premierowi Donaldowi Tuskowi zależało na oświacie powołałby Romana Giertycha na ministra w swoim rządzie. 

część 3
O legalnym lichwiarstwie

Już ponad dwieście lat temu we Francji lichwiarstwo było napiętnowane i ostro karane, być może także dawniej, a dziś w Polsce występuje w sposób zorganizowany, całkowicie legalnie. Daje to wiele do myślenia.
Z pożyczek lichwiarskich korzystają z reguły najbiedniejsi ludzie, w  tragicznych sytuacjach finansowych, gdy nie mogą zdobyć pieniędzy z innych źródeł. W  zasadzie prawie wszystkie banki udzielające kredytów stosują niedozwolone praktyki pobierania dodatkowych opłat manipulacyjno – administracyjnych. Kredytobiorcy nie zdają sobie sprawy z treści zapisanych w umowie drobnym drukiem i zmuszeni są do nadmiernego opłacania kredytu.
W każdym uczciwym państwie pożyczki i kredyty powinny być udzielane wyłącznie na zasadzie płacenia określonego procentu bez dodatkowych opłat, wszystkie koszty administracyjne powinny być zawarte w wysokości odsetek płaconych przez dłużnika.
Tymczasem tak nie jest, a lichwiarstwo w Polsce polega na pobieraniu dodatkowych opłat, które opisane są drobnym drukiem w umowie. 
I tak przykładowo na pierwszym miejscu wyróżnia się tu Prowident, który udziela pożyczki na 17%, ale z dodatkowymi opłatami wynosi to ponad 70%. Sprawę tę nagłośnił w radio popularny dziennikarz Janusz Weiss. 
Prowidentowi nie dorównuje “Żagiel”, który reklamuje się przeważnie w sklepach meblowych. Przykładowo kredyt w “Żaglu” w wysokości 500 złotych udzielany na rok oprocentowany przy stawce 17%, wraz z opłatami oprocentowany jest na ponad 50%. (dokładnie 53%)
Bank PKO BP, który powinien świecić przykładem uczciwości również wychodzi z założenia, że pieniądze nie śmierdzą i pobiera dość wysokie opłaty wstępne przy udzielaniu pożyczek, a nawet nadmierną niczym nie uzasadnioną opłatę roczną przy tak zwanym kredycie odnawialnym, rzecz jasna oprócz ustalonych odsetek wcale nie najniższych.
Uczciwy bank powinien reklamować się hasłem: “Nasz klient płaci tylko odsetki, bez żadnych dodatkowych opłat”. 
Bardzo podobnie postępują instytucje ubezpieczeniowo – emerytalne, jak na przykład “Amplico” i  w tym przypadku trzeba dokładnie czytać umowę, szczególnie część pisaną drobnymi literami. 
Na każdym kroku klienta spotyka legalne oszustwo.
Czy reklamowanie lichwiarstwa na przykład przez telewizję nie powinno być karalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych instytucji, które się nachalnie reklamują przy pomocy sławnych sportowców i aktorów, ludzi znanych w całej Polsce?
Należałoby dowiedzieć się kto jest właścicielem tych lichwiarskich instytucji. Czy są to ludzie z tak zwanej “lewicy”, która uwłaszczyła się na majątku narodowym? Czy korzyści z tego czerpią inni prominenci kolejnych rządów? Dlaczego nie interesują się tym problemem najwyższe czynniki odpowiedzialne za ten stan rzeczy? Kto za to odpowiada?
Jak to w ogóle jest możliwe? Jak to ocenia Prezydent Polski?

część 2
O podatkach

Czy podatki dochodowe powinny być wysokie, czy niskie? Dlaczego najwyższe podatki płacą ludzie najbiedniejsi?
Odpowiedzi na te pytania znajdują się we frekwencji wyborczej! Nie chodzimy na wybory, bo to nic nie da. Posłowie z wszystkich partii nie są wiarygodni, a społeczeństwo przez tyle lat jest oszukiwane, że ma już dość takiego stanu rzeczy.
Państwo musi mieć pieniądze na swoje utrzymanie, to jest sprawa oczywista, ale nie kosztem najbiedniejszych. Podatki nie mogą być określane jako niskie, czy wysokie, podatki powinny być sprawiedliwe.
Tymczasem stosunek państwa do obywatela oceniany jest jako wielkie oszustwo odziedziczone po polityce Pe-eR-eLu. Stara nomenklatura ma odwagę pokazywać publicznie swoją twarz.
Mogą protestować lekarze, mogą protestować nauczyciele, ale jak mają protestować emeryci nad którymi wisi stary wyrok ciągle aktualny: “emeryci popierają partię czynem, umierając przed terminem!”
Oszustwo sejmowe polega na dyskusjach w sprawie wysokości procentów podatku, czy też podatku liniowego, a przecież nie tu jest “pies pogrzebany”. Co za różnica czy jest 19%, czy 17%, czy 20%.
Ważne jest kto je będzie płacił, a zatem trzeba zwrócić uwagę na progi podatkowe, bowiem one decydują o sprawiedliwości w płaceniu podatków i ochronie ludzi biednych.
Podatki mogą być w procentach określone liczbami okrągłymi, to nie ma żadnego znaczenia – 20, 30, 40, 50, 60 a nawet 80%, natomiast znaczenie ma - kto je będzie płacił, a to określą progi podatkowe.
I gdy mamy mówić o wysokości podatków, musimy mówić wyłącznie o progach podatkowych.
Nawet w tym przypadku najbiedniejsi nie są zwolnieni od wysokich obciążeń podatkowych w postaci podatku VAT, i jeżeli dolny próg podatkowy zostanie ustalony na 1.200 złotych miesięcznie, to kwota ta zostanie obciążona podatkiem VAT około 3 – 22 %. Przy określeniu kwoty zwolnionej od podatku dochodowego nie ma co ronić “krokodylich łez”, VAT załatwi sprawę aż nazbyt niesprawiedliwie w stosunku do ludzi najbiedniejszych, a resztę dopełni akcyza za paliwo przy transporcie zboża, mąki i chleba!
Jak mają protestować emeryci, ci najbiedniejsi, którzy mają “specjalne” emerytury w wysokości 450 złotych? Może na to pytanie odpowiedzą posłowie byłej nomenklatury, którzy nic nie robią dla społeczeństwa, ale ochoczo krytykują rząd, a może rząd odkryje tajemnicę jak ma żyć taki emeryt?
Oto przykład szczególny – dobrze sytuowany emeryt, którego oceniono na 220% średniej krajowej pobiera emeryturę w wysokości około 85% średniej krajowej, czyli co najmniej 2,5 razy mniej niż mu się należy według tego co sobie opłacał. I niby wszystko w porządku, po tylu rewaloryzacjach nadal panuje oszustwo.
Kochajmy zagranicznych turystów zza zachodniej miedzy. Kochajmy ich za to, że ich nikt nie oszukuje w takim stopniu jak nas! Ale my żyjemy w kraju największych przekrętów i miliardowych oszustw. Ubolewamy gdy któryś z “bohaterów” tych przekrętów popełni samobójstwo, albo zostanie zamordowany w więzieniu na zlecenie wspólników.
Czy posłowie na Sejm, czy Senatorzy nie są świadomi i nie znają tych problemów? Wiedzą, przecież żyją wśród nas, ale ich to nigdy nic nie obchodziło i nie obchodzi!

część 1
O emeryturach

Czy teraz ma powstać IV Rzeczypospolita? A to co jest do tej pory, czy to jest III Rzeczypospolita, czy II PRL? Czy wszystkie kolejne rządy oszukiwały i okradały społeczeństwo polskie?
Czytamy w gazetach, że nie grozi nam brak pieniędzy w ZUS-ie na emerytury, ponieważ coraz więcej ludzi pracuje i wyższe są składki do ZUS-u na emerytury. A co to nas obchodzi?
Emerytura nam należy się z tytułu opłacania składek emerytalno – rentowych w latach pracy. Pieniądze te składano w PRL-u do kasy państwowej. Państwo za to tworzyło gospodarkę narodową i budowało przemysł. Na majątku narodowym uwłaszczyli się „właściciele Polski Ludowej”, a to co pozostało, zostało zniszczone podczas transformacji gospodarki do „wejścia do Unii Europejskiej”, czyli tzw. prywatyzacji, a zatem pieniądze na nasze emerytury musi zapewnić nasze państwo i Unia Europejska ponosząca winę za tę transformację.
W całej zachodniej Europie emeryci pobierają uczciwe emerytury, tymczasem emeryci w Polsce są systematycznie okradani przez państwo i Unię Europejską kontrolującą prawidłowość całokształtu działań władzy w Polsce, która nie zauważyła żadnych nieprawidłowości.
Do okradania emerytów służy Ustawa Emerytalno Rentowa uchwalona przez Sejm, jest w niej wiele zastrzeżeń wynikających z tradycji PRL-u. W każdej decyzji jest informacja, że jeśli zainteresowany nie spostrzeże się w ciągu miesiąca, że został okradziony, to wszystko przepadło.
Po PRL-u pozostał w dokumentacji wielki bałagan, ZUS nie ma rejestracji pobranych składek, ten obowiązek “psim swędem” pozostał na ubezpieczonych.
Również wszystko przepadło, jeśli ubezpieczony nie ma dokumentów i nie może ich odzyskać z upadłych zakładów pracy.
Sposób obliczania wysokości emerytur w Ustawie Emerytalno Rentowej został wymyślony przez urzędników, którzy się nieźle napocili w tej pracy w kombinowaniu jak przysłowiowy “koń pod górę”, jakby tu oszukać i okraść ubezpieczonych. A wszystko po to, aby składki nie miały decydującego wpływu na wysokość emerytury.
Co powinien ZUS wypłacać emerytowi?
Emerytura powinna być oparta na opłacanych składkach oprocentowanych na 6% w skali rocznej oraz waloryzowanej według oficjalnie ogłoszonej dewaluacji w danym roku, co rząd zawsze ogłaszał.
Nie uwzględniając dewaluacji już za pierwszy rok pracy po 30 latach emerytura powinna wynosić 5,743 - krotnie w stosunku do opłacanej składki. (Po 25 latach pracy mnożnik 4,292, a po 35 latach pracy mnożnik 7,686). Z tego punktu widzenia emerytury w Polsce są wielokrotnie zaniżone, co szczególnie jest widoczne podczas wizyt w Polsce emerytów z Europy zachodniej, którzy są od nas wiele bogatsi, dzięki uczciwości instytucji ubezpieczeniowych tych państw.
Po drugiej wojnie światowej Francja była bardzo biednym krajem, wystarczyło kilka lat rządów generała de Gaulle`a, a Francja zaczęła żyć normalnym życiem. Objawem tej normalności stała się opieka socjalna, renty i emerytury. Wszystko to było z prawdziwego zdarzenia.
Faktem jest to, że w Polsce są fałszywi renciści, że bandyci z UB pobierają wysokie emerytury, że jest wiele nadużyć tolerowanych przez polskie rządy, ale także prawdą jest, że są wielodzietne rodziny bez środków do życia, dla których opieka socjalna jest fikcją, ale także prawdą jest, że są renciści, którzy mają 400 złotych miesięcznie i nikt nie zastanawia się jak mają za to żyć przez cały miesiąc, nikogo to nie interesuje. Jak w tym świetle, przy tak daleko posuniętym lekceważeniu człowieka przez wszystkie kolejne rządy, można dyskutować, że wszyscy bez wyjątku zwyczajni emeryci nie otrzymują należnych im emerytur.
Pozostaje pytanie, czy rządy III Rzeczypospolitej, czy II PRL, czy posłowie na Sejm, czy Senatorzy o tym nie wiedzieli? Wiedzieli, ale ich to nic nie obchodziło i nie obchodzi!

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (12 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=